26 maja 2026

Fight Club – boks białych kołnierzyków – forma odstresowania dla pracowników biurowych

cień boksera

Boks białych kołnierzyków – historia

Dla statystycznego „Kowalskiego” boks białych kołnierzyków kojarzy się ze sfrustrowanymi pracownikami korporacji żyjącymi w dużych miastach, niektórzy mogą nawet utożsamiać tę dyscyplinę z filmem Davida Finchera z 2000 roku, w którym główne role zagrali Brad Pitt i Edward Norton – Fight Club. Przyjrzyjmy się bliżej zjawisku jakim jest boks dla profesjonalistów, którzy noszą garnitury do pracy.

Historia zabiera nas do Nowego Jorku lat osiemdziesiątkach XX wieku, kiedy kilku finansistów i prawników z Wall Street zdecydowało się trenować, jak zawodowcy w legendarnym klubie Gleason na Brooklynie. Warto dodać, że w owym czasie w tym klubie sportowym raptem 10% uczestników zajęć bokserskich parało się pracą biurową. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i po kilku miesiącach intensywnych treningów panowie zapragnęli sprawdzić się w boju…

Pierwsza i zarazem historyczna walka została zorganizowana pomiędzy prawnikiem Richardem Novakiem, a doktorem literatury angielskiej Davidem Lawrencem, debiutanci skrzyżowali rękawice przed licznie zgromadzoną publiką składająca się ze współpracowników, członków rodzin i przyjaciół. Po wszystkim nasi bohaterowie uczcili to wydarzenie wspólna kolacją. Niedługo po tym wydarzeniu dziesiątki menedżerów poczuło zew zmiany krawata w ciągu dnia na wieczorne rękawice bokserskie, tak narodził się – boks białych kołnierzyków.

interwencja lekarza podczas walki

To, co zaczęło się jako aktywność mająca poprawić formę, ułatwić zrzucenie kilku zbędnych kilogramów i wyeliminować stres, okazało się również wspaniałym panaceum na napięcie i agresję. Pozwalało także kanalizować nadmierną konkurencyjność i radykalnie zwiększać zdolność reakcji, pewność siebie i koncentrację. Boks pozwolił, zmęczonym korporacyjną rzeczywistością, pracownikom oderwać się od codziennych problemów. Kończąc sesje treningowe z wyraźnym uczuciem fizycznego zmęczenia i dopływem adrenalinowego rauszu, mogli podchodzić do swoich zadań w pracy z większym spokojem i wyższą samooceną. Walki i zwyczaj trenowania pracowników umysłowych wkrótce zaczęły rozprzestrzeniać się w całym Nowym Jorku, Chicago i innych dużych miastach USA, by następnie przenieść się do Anglii, gdzie osiągnęły szczyty popularności. W 2005 roku Komisja Lekkoatletyczna Stanu Nowy Jork zakazała publicznych walk białych kołnierzyków, nie miało to jednak wpływu na popularność tej formy treningu. Obecnie ponad 70% klientów wszystkich sal bokserskich na Wschodnim Wybrzeżu i w Kalifornii stanowią właśnie pracownicy biurowi! Gale, na których toczyły się walki białych kołnierzyków nadal cieszyły się ogromną popularnością i rozpowszechnieniem, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii. Aby połączyć przyjemne z pożytecznym dodano do tych wydarzeń charytatywne zbiórki pieniędzy na szczytne cele. Obecnie tego typu walki święcą triumfy w światowej klasy centrach finansowych, takich jak Hongkong, czy Singapur. Ale nasz rodzimy rynek nie odstaje w osiągnięciach na tym polu, warto wspomnieć tutaj sylwetkę prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka, który miał przyjemność sprawdzić swoje umiejętności z takimi osobistościami świata boksu, jak Dariusz Michalczewski, Przemysław Saleta, czy Artur Szpilka.

Walki bokserskie białych kołnierzyków mają inny regulamin niż klasyczne walki bokserskie: składają się z trzech dwuminutowych rund, z jedną minutą odpoczynku między każdą rundą, zawodnicy zawsze walczą w dużych rękawicach (16 uncji), przeważnie także w kaskach bokserskich, obowiązkowy jest suspensor i ochraniacz na zęby. Zwyczajowo nie ma zwycięzcy ani przegranego, a po gali zwykle odbywa się wieczorne spotkanie składające się z uroczystej kolacji charytatywnej.

Zaskakujący początek tej historii szybko znalazł naśladowców, a idea zaczęła zataczać coraz szersze kręgi, przynosząc korzyści zarówno potrzebującym, jak i tym, którzy chcieli sprawdzić się w ringu. Mimo że walka może często kojarzyć się z agresją czy niechęcią między zawodnikami, tutaj po prostu nie ma na to miejsca – chodzi o wyższy cel, o coś, co nawet podczas starcia jest gdzieś z tyłu głowy zawodników. Dlatego boks białych kołnierzyków jest według nas czymś, czemu warto kibicować.

Panowie z Gleason przetarli szlaki i dali podwaliny wspaniałemu przedsięwzięciu dzięki któremu każdy może zyskać formę,  poczuć pasję i adrenalinę buzującą w żyłach, a może nawet pomóc zebrać pieniądze na cel charytatywny. Podejmiesz rękawice?

Ze sportowym pozdrowieniem,

Kuba Lejwoda
MMAniak.pl

Więcej artykułów

Mężczyzna na treningu May Thai

Jak zacząć trenować muay thai? Zobacz krok po kroku

Jak zacząć trenować muay thai? Zobacz krok po kroku Zawsze będziemy podkreślać, że sporty walki to fascynująca droga do tego, żeby poprawić swoją k...